Jest dość późno, środek nocy, gdzieś między 1 a 2 w nocy.
Tak to pamiętam.
Widzę, że za zamkniętymi drzwiami do kuchni pali się światło, po cichu otwieram drzwi.

– mamo co robisz?
– muszę coś wymyślić, wiesz, żeby dzieci w szkole mogły zrozumieć.


To były lata osiemdziesiąte, w Polsce nie było nadmiaru pomocy dydaktycznych. Moja mama dla rozrywki, a trochę z wewnętrznej potrzeby rozwiązywała nocami zadania z geometrii przestrzennej i budowała modele z zapałek, plasteliny i włóczki. Na pewno nie słyszała o dramie czy metodach treningu twórczości. Była bardzo wymagającą nauczycielką, ale jednoczenie poświęcała sporo czasu i energii, by wymyślić sposób. By ucznia wciągnąć w przygodę, zaciekawić, zachęcić, by mógł tej matematyki dotknąć, poczuć, wręcz powąchać.
Czy mogłam wybrać inną drogę? Oczywiście, że mogłam. Ale chyba rozumiecie również dlaczego wybrałam edukację. Dlaczego mocno wierzę w to, że edukacja może być niezwykłą przygodą zarówno dla ucznia, jak i nauczyciela.
Zrozumiałam to w moim rodzinnym domu w kuchni, gdzieś między 1 a 2 w nocy, mając jakieś 8 lat. Dlatego pracuję z nauczycielami i przekazuję im tę magię.

Pytanie: A Ty dlaczego robisz to co robisz? To przypadek, czy całkowicie świadoma droga? Możesz powiedzieć mi o tym w komentarzu poniżej.